|
Blog > Komentarze do wpisu
Radio Gaga
Ja wiem, że każde dziecko tak ma. Wiem, że każde ma niezwykłą, niezrównaną wyobraźnię.
Ale każdy rodzic będzie zachwycał się jednakowo. I wiem, że trochę wstyd publicznie się zachwycać, bo większość innych rodziców spojrzy, przeczyta i powie „no i?”, „moje ma tak samo, a nawet lepiej”. Ale nie sposób się nie zachwycać tym cudem natury. Tym fenomenem życia. Że ta larwa malutka, która nie potrafiła przewrócić się sama na bok, myśli szybko, żartuje. Rymuje i śpiewa. Toteż zachwycam się publicznie i teraz będę dawać temu wyraz. To co zachwyca nas najbardziej, to słowotwórstwo. O imionach zwierząt już pisałam, więc nie będę wracać. Ale ostatnio przeżywamy prawdziwy atak ichtiologiczny. Od zawsze łowienie ryb, z zupełnie niewiadomych przyczyn, bo nikt z nas nie łowi, było Tematem. Teraz Mia sama bawi się w łowienie i nazywa swoje ryby według gatunków. Ryba Karczmarz. Węgorz Kwasiasty. Patyngorz. Gada jak Radio Gaga. Łączy tematy w sposób nieoczekiwany. Śmierć ujarzmiła w sposób łagodny. Założyła, że reinkarnacja jest sprawą oczywistą. I tyle. W którymś wzruszającym momencie stwierdziła, że chce odrodzić się jako lis, a ja, jej mama mogłabym odrodzić się jako drzewo. I ona, Mia, mogłaby wtedy mieszkać między moimi korzeniami. Popłakałam się. Ale lis odszedł w niebyt, bo po zastanowieniu stwierdziła dzisiaj, że nie chce odradzać się jako lis. Jej ulubionym jedzeniem są przecież kanapki, a jako lis nie mogłaby ich jeść. Tylko jakieś inne zwierzęta musiałaby wcinać. To lepiej chce się odrodzić jako człowiek. Dzieci obliczyła sobie pięcioro, z tym że interesują ją tylko chłopcy. Jeden z nich będzie miał na imię Margaryt. Mnie jako babcię widzi na dochodne. Będę mogła przychodzić na dłużej, albo na krócej. Tak wiec starość mam już zaplanowaną. Wygląda na to, że paskudny okres Buntu i Rozpaczy już za nami. Przynajmniej chwilowo. Teraz jest niesamowicie. Dużo śmiechu, żartów. Odkrywania świata i bardzo dużo całowania i przytulania. Czytania. Naklejania. Staram się te wspomnienia zasuszyć, jak liście w zielniku. Żeby potem oglądać i pochlipywać. Może właśnie ten blog, to taki mój zielnik?
poniedziałek, 20 lutego 2012, zigzac1
|
|