|
Blog > Komentarze do wpisu
Szpital. Po prostu.
Nie mam słów. Dziecko traktuje się jak przedmiot, który nic nie rozumie. Ignoruje się jego ból i strach. Ignoruje się też ból i strach rodzica, uważając go za przeszkodę w pracy.
Stan dziecka sprawdza się sporadycznie. Bo przecież teraz rodzice mogą być. To niech se sami sprawdzą. Wszystkie pytania są zbywane. A jeśli padają odpowiedzi, są one aroganckie. Poszliśmy do szpitala z jednym, teraz Mia jest chora na dwie zupełnie inne choroby. Bo po co oddzielać dzieciaki zakaźne, od tych co nogę zwichnęły. Niech wszystkie mają rotawirusy. I wszystkie mają. Nie ma uśmiechu, serdeczności, zrozumienia. Zimno, ciemno i do domu daleko. Czyli nic się nie zmieniło. Tyle, że teraz łaskawie pozwalają być rodzicom przy dziecku. Chociaż tyle.
sobota, 11 lutego 2012, zigzac1
|
|